Leszcz olbrzym walczył do końca i wygrał

Około 4 kg wagi i ponad 60 cm, leszcza olbrzyma złowił Jerzy Pieloch z Pisza. Złowił, ale nie do końca, gdyż leszcz olbrzym wyrwał się wędkarzowi zanim ten doniósł go z pomostu na brzeg.

Prawdziwą, pełną emocji wędkarską przygodę przeżył w jedną z ostatnich sierpniowych nocy Jerzy Pieloch z Pisza. Wędkarz już wcześniej kilkukrotnie „zasadzał” się na ryby z różnym skutkiem. Jednak leszcz, który 22 sierpnia skusił się na białe robaki przerósł jego najśmielsze oczekiwania.

-Kiedy zapiszczał sygnalizator wziąłem wędkę do ręki i zaciąłem, tak normalnie. Od razu poczułem opór, w pierwszej chwili myślałem, że zaczepiłem oponę. Jednak gdy podciągnąłem wędkę i zakręciłem kołowrotkiem, opona ożyła. Wiedziałem, że mam dużą rybę. Hol był emocjonujący, ale nie trwał długo, kiedy leszcz przy pomoście błysnął łuskami w świetle latarki od razu w podbierak pochwycił go mój kolega- mówi Jerzy Pieloch.

Wędkarze rybę zmierzyli na pomoście, leszcz miał 62 cm i tak na oko około 4 km wagi. Chwilę później okazało się, że olbrzym nie powiedział ostatniego słowa, niesiony na brzeg spróbował ostatniej szansy, machnął się i wyślizgnął z rąk wędkarza. Plusk i tyle go widziano.

Dobra wiadomość jest taka, że leszcz olbrzym wciąż jest do złowienia w jeziorze Roś.